Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
X

Bądź na bieżąco

Zapisz się na nasz newsletter

Sponsorzy i partnerzy

Historia z happy endem

2018-10-31 autor: Iwona

Drogie Dziewczyny, pragnę podzielić się z Wami moją historią, która mam nadzieję, będzie dla Was wsparciem i pozwoli Wam uwierzyć, że z HPV i nieprawidłowymi wynikami cytologii można walczyć. W styczniu, jak zawsze na dobry początek Nowego Roku postanowiłam zrobić sobie komplet badań profilaktycznych, w co wlicza się wizyta u ginekologa, wraz z usg dopochwowym, usg piersi oraz cytologią. Do tej samej lekarki chodziłam od zawsze. Jednak zauważyłam, że coś jest nie tak w tym jak podchodzi do swoich pacjentek. Mimo, że były to drogie wizyty prywatne, Pani doktor używała narzędzi wielorazowego użytku, choć standardem są jednorazowe oraz pobiera cytologię za pomocą patyczka a nie szczoteczki. Pani doktor stwierdziła, że mam dużą nadżerkę oraz torbiel na jajniku, ale właściwie nic nie będziemy z tym robić. Poczułam się pozostawiona sama sobie z nie do końca zdiagnozowanymi problemami. Postanowiłam poszukać bardziej kompetentnego lekarza i po kilku dniach znalazłam się u fantastycznej młodej lekarki, która stwierdzila w badaniu, że nie mam żadnej torbieli. Zapytała wówczas czy pobrać cytologię- odpowiedziałam, że kilka dni wcześniej pobrano mi cytologię, jednak stwierdziłam, że warto zrobić to raz jeszcze i porównać wyniki. Lekarka pobrała wymaz za pomocą szczoteczki. Jakież było moje zdziwienie, kiedy od pierwszej lekarki otrzymałam dobry wynik- cytologia grupa II, a od drugiej - wynik nieprawidłowy- LSIL, niewykluczona zmiana CIN1, zalecenie - typowanie wirusów HPV oraz test CinTec Plus. Nie mogłam uwierzyć, że badania pobrane praktycznie w tym samym czasie dadzą dwa odrębne wyniki. U nowej Pani doktor wykonałysmy testy na HPV oraz test CinTec Plus. Drugi z nich wyszedł na szczęście ujemny, niestety pierwszy wykrył 2 genotypy wirusów wysoce onkogennych - typ 16 i 53. Skierowano mnie na kolposkopie. Trafiłam tym razem do bardzo doświadczonego już lekarza, jednak jest to profesjonalista i wspaniały człowiek, który uratował moje zdrowie. W czasie kolppskopii okazało się, że należy pobrać wycinki z obszaru ektopii do badania histopatologicznego. W ciągu kilku dni pod narkozą wykonano biopsję zarówno z tarczy szyjki jak i z kanału. Po 3 długich tygodniach oczekiwania okazało się, że badanie nie potwierdziło zmian CIN w związku z tym po 3 miesiącach mialam zgłosić się na kontrolną cytologie. Cytologia o podłożu płynnym wskazała znów LSIL. Ze względu na dogłębną diagnostykę i pewność, że w moim organizmie nie toczy się proces nowotworowy doktor zdecydował się na zastosowanie kriochirgii. Po 3 miesiącach zglosilam się znów na kontrolną cytologie i dzisiaj 31 października mogę powiedzieć, że JESTEM ZDROWA, cytologia wreszcie jest prawidłowa, oczywiście muszę się zgłosić na kontrolę za pół roku, ale po prawie roku zycia w ciągłej niepewności, strachu o swoje zdrowie wreszcie wyszłam na prostą. Dodam, że przyjęłam równiez już 3 dawki szczepionki Gardasil. Liczę, że organizm zwalczy infekcje i wówczas szczepienie naprawdę będzie miało zasadniczy sens. Cieszę się, że zglosilam się do nowych KOMPETENTNYCH lekarzy, że opatrzność czuwała nade mną i nie pozwoliłam rozwijać się zmianom szyjki macicy. Za 2-3 lata mogłoby być za późno i mogłabym nie uciec przed nowotworem. Zglosilam się na czas, choć dziewczyny pamiętajcie - szczepcie się przeciw HPV, szczepcie swoje nastoletnie dzieciaki, dajcie im szansę na zdrowie. To ogromnie ważne. Dziś zamawiam bransoletkę niezapominajkę i jestem z Wami całym sercem. Fundacja Kwiat Kobiecości to wspaniała inicjatywa, a Wy dziewczyny jesteście niezwykle dzielne. Życzę nam wszystkim ZDROWIA.

Cofnij