Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
X

Bądź na bieżąco

Zapisz się na nasz newsletter

Sponsorzy i partnerzy

Rodzina w walce z nowotworem
2012-08-28 05:52:40
Rodzina jest podstawową komórką społeczeństwa. Chory bez rodziny to człowiek do głębi samotny i opuszczony. To dzięki pomocy rodziny – tej najbliższej i tej nieco dalszej – bardzo wielu chorym udało się zwyciężyć chorobę.

Rodzina to siła

Kiedyś wszystko było dużo łatwiejsze. Rodziny były większe, bardziej zżyte ze sobą. Nie było między ludźmi takich odstępów, jak są teraz. Bywa, że rodzina, z którą mamy kontakt, to tylko ci najbliżsi – dzieci i rodzice. Jednocześnie kontakt ten coraz częściej przenosi się do Internetu. Mieszkamy daleko od siebie, rzadko się odwiedzamy, przestajemy się orientować, co się u kogo dzieje.

Choroba nowotworowa jest takim czasem, w którym rodzina powinna na powrót się zjednoczyć w walce ze wspólnym wrogiem jednego z jej członków. Często bardzo o to trudno. Spotykamy się tylko na święta, rzadko się odwiedzamy, a informacja o chorobie nowotworowej pojawia się najczęściej nagle i powoduje, że wszyscy musimy zmienić swój dotychczasowy tryb życia.

Warto jednak poszukać wsparcia, jakie mogą zaoferować nawet dalsi członkowie rodziny. Może się okazać, że ktoś zna kogoś i dzięki temu nasz chory dostanie np. prywatną poradę lekarską za darmo. Ponieważ coraz mniej wiemy o sobie nawzajem, warto odnowić kontakty, ponieważ silna rodzina to podstawa do szybkiego wyzdrowienia dla chorego.

Co mogą zrobić najbliżsi?

Wszystko zależy, w czym jesteście dobrzy. Wspierajcie chorego z całych swoich sił, ale postawcie też na szczerość we wzajemnych stosunkach. Nie ukrywajcie swoich uczuć, ale i miejcie na uwadze, że choroba też ma swoje prawa i też może nieść ze sobą negatywne konsekwencje dla waszych wzajemnych stosunków. Postarajcie się temu przeciwdziałać – tylko razem uda Wam się ją przezwyciężyć. Choroba nowotworowa to niestety choroba nie tylko samego chorego, ale i jego najbliższych, o czym nie można zapominać.

Wsparcia od rodziny dalszej powinien oczekiwać nie tylko chory, ale i jego najbliżsi. Będą oni potrzebowali dużo sił psychicznych, żeby sobie poradzić z tym, co ich czeka. Każdy nowotwór to ciężka bitwa, nie można go zatem bagatelizować. Dalsza rodzina najczęściej ma problem z oferowaniem swojej pomocy, dlatego też najbliżsi powinni sami poprosić o pomoc. Dzięki temu uniknie się wielu niepotrzebnych nieporozumień i niespełnionych wzajemnych oczekiwań.

Często choremu wystarczy sama obecność najbliższych. Warto jednak zapytać, czego oczekuje i czego potrzebuje – zamiast się domyślać i działać na oślep, w ten sposób nasze działania będą bardziej nacelowane na rzeczywistą pomoc. Nie pozwólmy jednak doprowadzić do tego, że chory zostanie przez nas niemalże ubezwłasnowolniony! Powinien móc działać w miarę możliwości – aktywność też pomaga wrócić do zdrowia. Nauczmy się pomagać mądrze, dzięki czemu nasze wzajemne relacje pozostaną dobre.

Wielkie zadanie dla dzieci

Jak jednak zaangażować dzieci w pomoc mamie, tacie, siostrze lub bratu? Czy w ogóle dobrze jest to zrobić? W tej kwestii jest bardzo wiele rozbieżnych poglądów. Niektórzy psychologowie radzą, żeby zdecydowanie nie obciążać tak poważną chorobą dzieci, które przejdą przez przyspieszony kurs dojrzewania. Inni mówią, że dzieci to też jest część rodziny i siłą rzeczy biorą w jej życiu udział – nie zawsze tylko dobry. Im szybciej najmłodsi nauczą się, że nie zawsze wszystko jest pozytywne, tym lepiej też dla nich samych. Jednak kwestię, czy angażować dzieci podczas choroby osób im najbliższych należy zostawić samej rodzinie. Wszystko zależy tak naprawdę od tego, na jakim poziomie rozwoju jest dziecko i jak zareaguje na cierpienie chorego. Jeśli obawiacie się, że będzie to dla niego zbyt duży stres, może nie warto na siłę wykonywać niektórych kroków? Jeśli jednak wasze dziecko jest już na tyle dojrzałe, że weźmie na siebie również niewielką część odpowiedzialności za samego chorego, warto dać mu tę możliwość.