Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
X

Bądź na bieżąco

Zapisz się na nasz newsletter
dodaj

Sponsorzy i partnerzy

Codziennie OdNOWA
2016-12-01 00:00:00

Jeśli chcesz wiedzieć, o czym myślałeś wczoraj, spójrz dzisiaj na swoje ciało – mówi stare indiańskie przysłowie. Znaczy to tyle, że ciało i dusza stanowią jedno. Nasze uczucia i przekonania wpływają na nasze zdrowie i wygląd – i na odwrót.


Jeśli chcesz wiedzieć, o czym myślałeś wczoraj, spójrz dzisiaj na swoje ciało – mówi stare indiańskie przysłowie. Znaczy to tyle, że ciało i dusza stanowią jedno. Nasze uczucia i przekonania wpływają na nasze zdrowie i wygląd – i na odwrót. Wiemy o tym rano, kiedy niewyspane i zgryźliwe zwlekamy się z łóżek. Potem jednak zapominamy. Przemęczamy się, dręczymy kompleksami, tłumimy emocje, boimy się być autentyczne. I nie cieszymy się życiem. Na szczęście wszystko można zmienić – wystarczy o siebie zadbać. Jak zacząć? Najlepiej od początku, czyli od zmiany myślenia o sobie.

 

Zdejmij maskę

Trzydzieści sekund – tyle czasu wystarczy, by ocenić drugiego człowieka, zanim ten zdąży cokolwiek powiedzieć. Nic dziwnego, że tak dużą wagę przykładamy do naszego wizerunku. Popularne poradniki tłumaczą nam, jak dobrze wypaść na rozmowie kwalifikacyjnej albo na pierwszej randce. Co ukryć? Co odkryć? Jak stać, jak siedzieć? W co się ubrać? Jaką założyć maskę, by przypodobać się innym ludziom?

 

Dzięki ich uprzejmym radom perfekcyjnie gramy swoje role. Jesteśmy pracownikami, studentkami, matkami, żonami, córkami. Jesteśmy każdym, tylko nie sobą. Nasze maski stroimy tak, by przypominały ten idealny obraz nas samych, który nosimy w głowie. Z pomocą śpieszą nam media, które promują własny ideał kobiety. Z ekranu telewizora uśmiechają się do nas boginie o idealnych kształtach, gładkiej cerze, lśniących włosach i białych zębach. Aktorki, które przed chwilą urodziły trzecie dziecko, chwalą się płaskim brzuchem i jędrnym biustem. Cóż, najwyraźniej kobiety występujące w mediach nie podlegają prawom fizyki. Są zawsze młode, zawsze piękne, zawsze pewne siebie i... nieistniejące.

 

Powiedz: DOŚĆ

Nic dziwnego, że buntujemy się przeciw tym nierealnym wzorcom. Chcemy być sobą, do diabła! Więc popadamy w drugą skrajność i na przekór mediom wybieramy niedoskonałość. Podważamy zdania ekspertów od zdrowia i urody. Nie przejmujemy się nadwagą czy obgryzionymi paznokciami. Wzruszamy ramionami, kiedy ktoś sugeruje nam wizytę u kosmetyczki. Zaczynamy traktować nasze ciało tak, jakby w ogóle nie istniało. W końcu liczy się wnętrze, prawda?

 

A może to tylko kolejna z naszych masek?

 

Może czas powiedzieć sobie: DOŚĆ. Właśnie tak, wielkimi literami. DOŚĆ męczenia się nadmiernymi wymaganiami, DOŚĆ katowania się liftingami i dietami-cud. I DOŚĆ lekceważenia naszego ciała. Ono zasługuje na uwagę nawet wtedy, kiedy nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Poznajmy je, a może poznamy też siebie i pozbędziemy się naszych masek. Bo jeśli nie jesteśmy autentyczne, skąd mamy wiedzieć, że sygnały miłości, jakie otrzymujemy, przeznaczone są dla nas, a nie dla maski, którą z takim oddaniem prezentujemy innym?

 

Zaakceptuj siebie

Dwie kobiety, stojąc przed lustrem, nakładają sobie na twarz krem. Jedna czule głaszcze swoje zmęczone czoło, druga wciera krem w zaczerwienione policzki, myśląc tylko o tym, jak fatalnie wygląda i co powinna zrobić, by się poprawić. Choć obie w końcu nałożą ten sam krem, jedna zrobi to z troską, a druga – z irytacją i poczuciem winy.

 

Jeśli bliższe są ci uczucia drugiej kobiety, to znak, że być może jesteś dla siebie zbyt wymagająca. Dbasz o siebie nie z miłości, ale z potrzeby ciągłego poprawiania się. Myślisz: „Powinnam schudnąć”, „Mam za duży nos”, „Jestem nieładna”. Czasem te przekonania są tak silne, że zaczerniają nam obraz nas samych. Nie lubimy siebie. Nie akceptujemy siebie. I nie zauważamy, że daliśmy się zniewolić własnym myślom.

 

Myśl zdrowo

Słowa mają wielką moc. Wywołują w nas nie tylko emocje, ale i zmiany fizjologiczne, które wpływają na pracę mózgu. Czy zdarzyło ci się kiedyś poczuć smak potrawy, której opis właśnie przeczytałaś? Ucieszyć się z pochwały? Zmartwić się krytyką? Tak też działają słowa, których używamy w naszym monologu wewnętrznym.

 

Monolog wewnętrzny to nasza opowieść o nas samych. Jeśli mówi nam, że jesteśmy dobre i wartościowe, to wspiera nas. Jeśli powtarza, że musimy się poprawić, zachowuje się jak zbyt wymagający rodzic czy nauczyciel. Odbiera nam motywację. Nie pozwala cieszyć się życiem.

 

Wszystkie mamy takie „niezdrowe” słowa w głowach. Nie zapraszałyśmy ich – same wdarły się do naszych myśli, kiedy byłyśmy jeszcze dziećmi. Ale to nie znaczy, że nie możemy podważać ich słuszności. Mówisz sobie: „Zawsze muszę świetnie wyglądać”. Tymczasem jedyne, co naprawdę musisz zrobić w życiu, to narodzić się i umrzeć – reszta jest twoim wyborem. Kiedy nakładasz krem, malujesz oczy, uprawiasz sport, pomyśl, że robisz to, bo chcesz. Chcesz dobrze wyglądać. Chcesz dbać o siebie. A jeśli masz gorszy dzień, po prostu odpuść. „Zdrowe” słowa są po to, by wspierać twoje zdrowie fizyczne i psychiczne.

 

Opiekuj się sobą

Jasne – myślisz pewnie – łatwiej powiedzieć niż zrobić. Spokojnie. Samoakceptacja wymaga czasu. Pomóc mogą ci codzienne rytuały związane z dotykiem, takie jak nakładanie kremu czy balsamu. Nie wcieraj ich wściekle w skórę, by mieć „to” jak najszybciej za sobą. Masuj i głaszcz, myśląc sobie: robię coś dla ciała, robię coś dla siebie. To nie strata czasu, to sygnał, że o siebie dbasz. A przecież zasługujesz na to, by o siebie dbać.

 

Odpoczywaj

Kiedy ostatnio naprawdę odpoczęłaś? Pewnie dość dawno. Wielu ludziom relaks wydaje się zbędnym luksusem. Świat pędzi do przodu, a my razem z nim. Bierzemy na siebie za dużo obowiązków. Czasem cenimy się tak nisko, że próbujemy zasłużyć się światu lub coś sobie udowodnić. Zachowujemy się jak roboty, które codziennie chodzą na pełnych obrotach. Nic dziwnego, że nasze mechanizmy rdzewieją i w końcu zacinają się.

 

Skuteczny odpoczynek to nie skomplikowany rytuał, którego tajemnicę znają tylko jogini. To kolejna forma dbania o siebie. Czasem wystarczy pójść wcześniej spać albo pozwolić sobie na odrobinę lenistwa w weekend. Ktoś powie, że to strata czasu? Wręcz przeciwnie! Bez odpoczynku nie zregenerujemy naszych ciał i umysłów, a zmęczeni nie jesteśmy w pełni sobą. Nauczmy się odmawiać. Nauczmy się odpuszczać sobie w imię troski o nas samych.

 

Słuchaj swojego ciała

Twoje ciało to partner na całe życie. Jeśli naprawdę chcesz, możesz pozostawać w nim w separacji, ale możesz też spróbować pokochać je na nowo. Jeśli zamierzasz stworzyć dobry związek, postaw na czułość i szacunek. Poznaj swoje ciało, naucz się odczytywać sygnały, które wysyła. Bo choć czasem zachowuje się nieśmiało, ma ono wiele do powiedzenia. Trądzik, na przykład, informuje nas o nieprawidłowej pracy hormonów. Opuchlizna wokół oczu – o możliwych problemach z nerkami. A zmęczone, napięte ciało to najlepszy dowód na to, że coś złego dzieje się z twoją duszą.

 

Nieprzyjemne sygnały płynące z ciała to echa negatywnych emocji. Jak wielu ludzi, pewnie tłumisz je, by nie ranić innych. Niestety! Ta droga prowadzi donikąd. Masz prawo do niezadowolenia, do złości, do gniewu. I masz prawo do odreagowania – byle nie na swoim ciele! Lepiej zaangażuj je w rozładowywanie napięć. Znajdź taki sposób, który sprawi ci przyjemność. To może być wszystko: sport, taniec, śpiew, masaż, a nawet zabieg kosmetyczny. Dotykanie prywatnych obszarów (twarzy, szyi) przyciąga uwagę do ciała i pozwala lepiej je poznać. A poznanie własnego ciała to pierwszy krok do poznania siebie.

Małgorzata Zawada, twórca psychokosmetyki w Polsce.